Gdybyśmy żyli w świecie zdyscyplinowanych obywateli, którzy sortują odpady także nie zaśmiecają środowiska, to prawie żadne zagrożenie ze strony tworzyw sztucznych aby nie istniało

Gdybyśmy istnieli w świecie zdyscyplinowanych obywateli, którzy sortują odpady i nie zaśmiecają środowiska, to niemal żadne zagrożenie ze perspektywy tworzyw sztucznych aby nie istniało. Niestety działanie to nie bajka. Zamiast tego pod przykrywką ekologii wprowadzamy torebki biodegradowalne, które… te zanieczyszczają środowisko. Tylko że subtelniej, bo pyłem.

Kiedy trzy lata temu ważne sieci handlowe z medialnym hukiem wpisały do swoich składów rozpadające się pod wpływem tlenu torebki biodegradowalne, nikt nie spodziewał się, że zaszkodzą one miejscu wysoce niż średnie foliówki. Bo koncerny, oprócz zalecanie się ekotorbami, nie powiedziały klientowi, co z nimi zrobić po zużyciu. I taka torba nie dość, że musi być złożona do specjalnego pojemnika na odpady, to też pewno się rozłożyć tylko w kompostowni. O ile w Danii, Szwecji lub Holandii wskaźnik kompostowania jest absolutnie wysoki, właśnie w Polsce wciąż mamy spośród nim temat – prawie nie odzyskujemy toreb biodegradowalnych.

Niestety stanowi prawdą, że foliowe torby biodegradowalne, które korzystamy w magazynach, zakładają się zaledwie kilka tygodni również potrafią ulec szybkiej biodegradacji w jakichkolwiek warunkach. One się rozsypują, i więc odpowiedź. W ich pracy oprócz polimerów wykorzystano skrobię, która tworzy w towarzystwie „dzielenie” się materiału. Tylko część związków nadal mieszka w ról pyłu. W takiej konstrukcji może rozpocząć wytrącać się on na tafli wody, bo miał będzie z niej lżejszy, i zrobi kożuch, który uniemożliwi rybom i roślinom oddychanie.

Przykład? Podobne materiały stosowano w Izraelu, gdzie uprawy były pod foliami natomiast nie interesowano się tym, że większość pyłów organicznych wzięcie się do piasku. Zwolniono z tworzyw dopiero wtedy, kiedy okazało się, że znajdowały one do systemów nawadniających, które zaczynały zanieczyszczać. Według naukowców już zaczynamy oddychać niewidocznym pyłem zaś w niedalekiej przyszłości może zaprezentować się, że będziemy zawierać z nim bliski temat kiedy z azbestem. Pływającą po jeziorze torebkę można odnaleźć, a powłokę z polimerowych drobin? Wtedy istnieje także zaśmiecanie środowiska, tylko bardziej trudne, bo pyłem.

Na wycofanie jednorazowych foliówek kwalifikuje się coraz więcej państw. Taka torebka robiona jest w procesie jednej sekundy, używana średnio 25 minut, a otwiera się od 100 do 400 lat. Jej przeciwnicy dają ponadto opinię na fakt, że do ich realizacji uzyskuje się nieodnawialne surowce, m.in. ropę naftową. A nawet problem „jednorazówek” odda się rozwiązać, np. tak kiedy w Holandii, gdzie przy każdym sklepie położone są pojemniki na zużyte torebki, do których wchodzi 80 procent foliówek. Wbrew temu, co się o nich myśli, ich produkcję cechuje dodatni bilans ekologiczny, tzn. przy jej otrzymaniu zużywa się stosunkowo niewiele energii, sama foliówka może również podlegać recyklingowi. Powodem jest zawsze doskonała segregacja odpadów. A z obecnym, jak zaznaczyłam wyżej, mamy problem. Nasze społeczeństwo trudno przyzwyczaić do selektywnej zbiórki odpadów. Wprowadzenie opakowań biodegradowalnych wymaga wyższego stopnia społecznej świadomości, odpowiedniego zaplecza technologicznego, a i służb odpowiedzialnych za odbiór i utylizację odpadów. Biotorebki tymże znacznie trzeba zbierać i wybierać, i po wrzucać do dobrego kosza z napisem „odpadki organiczne” (tam, gdzie wyrzucamy np. obierki z warzyw). Tylko że takie kosze wtedy w Polsce rzadkość. Ponadto biofoliówki są bardzo mniej trwałe od tradycyjnych foliówek. Te elementy spowodowały, że państwa zachodnie otworzyły się spośród nich wybierać, a u nas składa się je na bardzo przyjazne środowisku. Interesują się zatem wątpliwości, czy moda na biotorby w rodzimych warunkach faktycznie sprzyja naturze.

Na świecie wycofywanie foliowych reklamówek istniałoby szybką częścią, którą przeprowadzały sieci handlowe łącznie z samorządem. I co za tym idzie – budowano kompostownie, uświadamiano wszystkich oraz tworzono pojemniki na stare torebki, Z braku takiego zaplecza organizacyjnego idealniejszym podejściem byłaby u nas zamiana stosowanych opakowań na wykonane z materiałów naturalnych, całkowicie biodegradowalnych – np. na torby lniane, bawełniane czy koszyki wiklinowe. Poza obecna stanowi spora wobec klientów czy przepisów ochrony środowiska. Pożyczamy sobie coś z natury, wykorzystujemy więc również dostarczamy. I dopiero wtedy bilans się zamyka.