Miniony kwiecień odebrał nam ciepłą wiosnę, która zaczęła się wyjątkowo wcześnie, bo już pod koniec lutego.

Miniony kwiecień odebrał nam ciepłą wiosnę, która zaczęła się wyjątkowo wcześnie, bo już pod koniec lutego. Po wielu bardzo ciepłych dniach nagle wróciła zima, pojawił się mróz i spadł śnieg. Czas na podsumowanie najzimniejszego kwietnia od 2003 roku. 

Gdy pod koniec marca opublikowaliśmy prognozę, w której ostrzegliśmy przed widmem zimnego kwietnia, niewielu wierzyło, że statystyce jak musi się stać zadość. Broniło się to szybciej niż się ktokolwiek spodziewał, pierwszy od 14 lat zimny kwiecień stawał się faktem.

Wszyscy dotkliwie odczuliśmy go na innej skórze, a niektórzy też po kieszeni, ponieważ nie dość, iż było zimno, to ponad pochmurno i deszczowo. Wymroziło wiele upraw, a po ulewach podtopione zostały pola uprawne i ogródki działkowe. Istniałoby tak zimno, że znów powinien było podkręcić ogrzewanie. To, co zaoszczędziliśmy na nim w marcu, wydaliśmy w kwietniu.

Jednak początek miesiąca dobrze nie zapowiadał chłodów, wręcz przeciwnie, ponieważ było bardzo ciepło. Cała pierwsza dekada kwietnia przyniosła temperatury, które zazwyczaj pojawiają się dopiero pod koniec miesiąca.

Szczególnie ciepło, wręcz gorąco, istniałoby w wczesnych dniach miesiąca, gdy termometry pokazywały ponad 20 stanów na głębszym rozmiarze kraju, oraz w najcieplejszych miejscach nawet do 26 stanów w kształcie. Średnia temperatura dobowa była ogromniejsza z normy wieloletniej nawet o 10-15 stopni.

Przed połową miesiąca coś jednak się zmieniło, nadciągnęły chmury, zaczęło padać i schłodziło się. W Wielkanoc i krótko po niej spadł śnieg. Na południu a w miastu kraju pokrywa białego puchu miała nawet powyżej 40 cm. Takich śnieżyc nie widzieliśmy zimą, oraz co tylko w części kwietnia.

Cała druga połowa miesiąca była dumna, i nawet bardzo wytrzymała, bo były dni, gdy temperatura była nawet o 10 stopni gorsza od podstawy, w najjaśniejszym momencie dnia tylko nieznacznie przekraczając zero.

Gdyby również początek kwietnia był aż tak trudny, to wszystek miesiąc zapisałby się najzimniej od 20 lat, czyli od kwietnia 1997 roku, jaki z porze był najtwardszym od 15 lat. Jednak średnia ogólnokrajowa temperatura powietrza oscylowała w miejscowościach 1 stopnia poniżej części z lat 1981-2010, więc miniony kwiecień zapisał się równie zimno, co obecny w 2003 roku.

Kwietnie są od dłuższego okresu cieplejsze niż wciąż być powinny. Poprzedni zimny kwiecień mieliśmy 14 lat temu. Spośród ostatniego względu przyzwyczailiśmy się, że wiosna nadchodziła wcześniej, a śnieg i mróz wydawał nam się czymś ciekawym. Tymczasem kwietnie bywają zarówno ciepłe, kiedy a znacznie zimne, nawet z wieloma śnieżnymi dniami.

Najzimniejsze kwietnie, bardziej przypominające zimę niż wiosnę, pojawiały się całymi pęczkami w latach 50. oraz 70. i na wstępu 80. ubiegłego wieku. Z lat 90. dają się periodycznie raz na chwila albo kilkanaście lat, z biegiem czasu coraz rzadziej.

Według danych IIMGW najwyższą temperaturę odnotowano 2 kwietnia w Tarnowie w woj. małopolskim oraz stanowiło wtedy dokładnie 26 stopni. Najzimniej było 18 kwietnia w Suwałkach w woj. podlaskim, minus 6 stopni, i przy gruncie minus 8 stopni.

Kwiecień istniał nie tylko zimny, ale także mokry, głównie na południu, wschodzie oraz w serce kraju. W czasie zaledwie 2 dni pod koniec miesiąca spadło tam ponad 50 mm deszczu. W Opolu, gdzie miesięczna suma opadów sięgnęła aż 106 mm, norma została przekroczona aż 3-krotnie. Tak mokrego kwietnia nie było tam od przeszło 30 lat.

Także stanowiło w wielu nowych miejscowościach Śląska, Małopolski, a jeszcze częściowo Ziemi Łódzkiej, Kielecczyzny, Mazowsza i Podlasia. Spadło tam przeszło 2-krotnie więcej deszczu/śniegu niż powinno. Kwiecień sucho zarejestrował się z pór na końcu południowo-wschodnim i środkowo-zachodnim, gdzie spadło o połowę mniej deszczu niż dotyczy więc z umowy wieloletniej.