Orla Perć – poważne wyzwanie i poważne zagrożenie.

Corocznie w Tatrach dołącza do kilku czy kilkunastu wypadków śmiertelnych. Bardzo często sprowadza się, że ofiarami stają się ludzie, którzy wypływają na największe szlaki, nie posiadając wystarczającego wykształcenia i urządzenia. Bywa, iż są to roli, które zapominają o generalnych zasadach bezpieczeństwa. Tymczasem pokonywanie tras, na których pożądane jest skorzystanie rąk, dla wielu przeciętnych turystów stanowi duże „wspinaczkowe” wyzwanie. Nie jedynie turystyczne, ale wręcz sportowe, bo wymaga zarówno dobrej jakości i umiejętności technicznych, kiedy i szerokiej koncentracji. 

Na tatrzańskich szlakach turystycznych jest wielu miejsc, w których użycie rąk zatrzymuje się pomocne. Tego modelu „wspinaczka” dla taterników jest naturalnie bardzo przyjemna (max „0+” albo w pędach „I” w granicy taternickiej), ale dla mniej doświadczonych turystów może stanowić wielką trudność – mówi w konwersacji z Możliwą Polską specjalista i miłośnik Tatr Kamil Filipowski, autor bloga „Poczuj Magię Gór”. 

Przyczyny śmierci w górach potrafią istnieć różne. Wciąż są to poślizgnięcia i końce w zniknąć z szerokiej wysokości, wpadnięcia w głowę przez spadające kamienie, porażenia piorunami w sezonie burz, porwania przez lawiny, problemy zdrowotne, które przy wysiłku i zmianie ciśnienia mogą stawać się bardzo duże albo – bardzo rzadko – zagubienie metody i opadnięcie z grup. 

Większości przypadków w Tatrach można by uniknąć, gdyby wszyscy turyści byliśmy na uwadze bezpieczne mieszanie się po szlakach. Gdyby byli ściśle przygotowani kondycyjnie, byliśmy podobne obuwie, odzież i sprzęt, potrafili utrzymać koncentrację na dużym szczeblu i – co niezwykle ważne – planowali trasę realnie oceniając swoje danych i górskie doświadczenie. 

Na tatrzańskich szlakach często można spotkać ludzi, po jakich jest chyba brak dobrego przygotowania. Często słyszy się o ludziach w sandałach lub paniach w szpilkach. 

Wejście na Świnicę od ściany Kasprowego Wierchu dla starych turystów nie jest ciężkie, tylko dla osób nieprzygotowanych, może posiadać wyzwanie, na jakie nie są gotowi.

Przy wyborze szlaku trzeba mieć pod uwagę dwie rzeczy. 

– Ważna to trudności techniczne. Oznaczamy ich dwa sposoby: trasy bez ułatwień, na których powinien używać rąk i szlaki ze sztucznymi ułatwieniami: łańcuchami, klamrami, drabinkami, czy i poręczami). Warto mieć, że punkty też nie leczą jak sprzęt asekuracyjny, ratujący istnienie w sezonie wypadku, oraz są jedynie ułatwieniem. Wiele kobiet absolutnie nie zdaje sobie z tego propozycje.

– Drugi element to ryzyka terenowe: w zimie to częste oblodzenia, duże ilości śniegu, nawisy śnieżne, zsypy śnieżne i wymagające lawiny, zaś w czasie letnim śliskie skały, spadające kamienie, liczne niestabilne kamyczki pod nogami, a też firn – twardy, przeobrażony śnieg będący pozostałością po zimie, powstały na efekt wielokrotnego podtapiania, a wtedy zamarzania.

Firn utrudnia tatrzańskie wędrówki zwłaszcza podczas maja także czerwca, jednak zdarza się, że również w lipcu jego pokaźne płaty ciągle odkładają na wysoko danych i zacienionych szlakach. Dla młodych turystów może wtedy żyć zaskoczeniem.

W jego ocenie szlaki w Tatrach nie mają szerokich trudności technicznych, choć chce toż z poziomu doświadczenia gościa i zwyczajnie jest sprawą indywidualną. 

Osoby, które nie mogą mieć ze sztucznych ułatwień, mogą stanowić pod ogromnym wrażeniem np. Orlej Perci. Z zmian ci, którzy znają, jak się nimi posługiwać, większe trudności mogą mieć np. podczas podróże po Grani Rohaczy, gdzie oprócz przejść z urządzeniami, otrzymują się i dość wymagające odcinki bez ułatwień. Czy nawet podczas wpadnięcia na Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem, gdzie do ochrony są tylko klamry.

Naprawdę większym problemem mogą być zagrożenia terenowe. W poszczególnych mieszkaniach są one bardzo poważne, jak choćby na kierunku na Linii z naszej strony, gdzie – ze względu na spadające kamienie i długo zalegające twarde płaty zmrożonego śniegu – dociera do wielu przypadków. Tatrzański Park Narodowy podkreśla, że w takich miejscach niezbędne jest stosowanie sprzętu zimowego, czyli raków i czekana.

Trzeba zdawać sobie sprawę, iż w górach jednak może osiągnąć do szybkiego załamania pogody. Nawet jeśli rano jest duszno i słonecznie, w koniec krótkim okresie może zdobyć do opadów deszczu, śniegu lub odbyć się bardzo wietrznie, zimno i burzowo. 

Podczas planowania wędrówek warto przemyśleć o trasach alternatywnych. Jeśli wypowiada się na uwadze, więc właściwie zejść z grani i biec w dolinach. Trzeba też mieć o otwartej i przeciwdeszczowej odzieży, bo jeśli ktoś zostaje totalnie przemoczony, to może toż zmniejszyć jego koncentrację a w skutku doprowadzić do przypadku.

Najbardziej potrzebującym składnikiem jest wstanie z Kozich Czub. Co prawo są tam klamry, ale przeciętny turysta musi się sporo namęczyć i zastanowić, gdzie postawić stopę. Zwłaszcza, że stanowi więc nieco stromy odcinek. Orlą Perć najlepiej przechodzić podczas korzystnych warunków turystycznych oraz przy sprzyjającej pogodzie (największe możliwości na skuteczne warunki są w sierpniu). Zaś w przypadku, gdy pojawiają się tam oblodzenia, warto zastosować ze sprzętu asekuracyjnego (uprzęży, lonży, karabinków, bloczku oraz kasku) chroniącego.

Tymczasem sprowadza się, że w środowiskach słychać o wszystkich, którzy na Orlą Perć zabierają… kilkuletnie dzieci. Niedawno głośno stanowiło o klientowi, który wraz z pięcioletnim synem zabłądził wieczorem w regionie Wielkiej Buczynowej Turni. Kiedy znaleźli ich ratownicy TOPR, pokazało się, że dziecko było właściwie wycieńczone, iż nie miało siły iść dalej. 

Zabieranie dzieci na Orlą Perć więc nie jest przyjazne posunięcie. W Tatrach jest wielu szlaków i atrakcyjnych tras, na jakich można zaznajamiać kilkulatków z głowami. Niekoniecznie potrzebuje zatem być od razu Orla Perć czy Rysy. Małe dzieci najlepiej wybierać na rekreacyjne trasy, oraz nie na duże wyzwania, które mogą je przejść. Na takie wędrówki poleciłbym głównie szlaki w dolinach i łatwo dostępne szczyty (np. Grześ, Rakoń, Sarnia Skała, Nosal, Kopieniec Wielki, Gęsia Szyja, Kasprowy Wierch lub Kopa Kondracka).

Zresztą, nawet kiedy wędrujemy bez dzieci, to nie ma sensu od razu budzić się na Linii lub Orlą Perć. Zanim tam pójdziemy, warto poznać większą część tatrzańskich szlaków. Dopiero, jak wykorzystamy odpowiedniego doświadczenia, można pomyśleć o bardziej ambitnych celach.