Szybko rośnie sprzedaż i liczba oferowanych płyt winylowych.

Szybko rośnie sprzedaż oraz wartość oferowanych płyt winylowych. Trend jest ogólnoświatowy, ale dotarł teraz do Nasz. Czas wyciągać z piwnic stare gramofony i wyjeżdżać na zakupy. Jest w czym wybierać.

Płyta CD wykończy winyle – takie decyzje ważna było często usłyszeć w połowie lat 90. Nie dziwiono się czy, a kiedy srebrne cyfrowe krążki definitywnie zatriumfują nad czarnymi, analogowymi płytami wypierając je z cechów i dyskotek. Winyl co prawda przetrwał, lecz zszedł do podziemia. Rzadko dostępny w budowach sprzedaży, oczekiwałem na skuteczniejsze czasy w undergroundowych klubach i wśród melomanów ceniących niezrównaną jakość dźwięku biorącą się z tego nośnika.

Jednak moda na hip-hop i połączone z nim skreczowanie (wydobywanie nietypowych dźwięków z płyty poprzez zajmowanie nią do początku również do końca podczas wykonywania), odmieniły ten styl. To spowodowało, że wszystek lubiący się kandydat na didżeja musiał stanowić w bliskim sposobie czarne krążki.

To napędziło sprzedaż. Najpierw w USA, gdzie według danych serwisu Los Angeles Times, w 2008 roku sprzedaż płyt winylowych wzrosła o 90, a tłumaczących je gramofonów aż o 200 proc. U nas stosuje być równie. – Coraz bardzo klientów pyta nas o produkty tej liczby – potwierdza Robert Sołkiewicz ze sklepu Kolporter.pl. Marka jest przekonana, że rynek będzie się dynamicznie szkoliłem i dlatego szykuje dla własnych klientów dodatkowe 1800 albumów w klasy LP.

Również polski oddział Sony BMG, drugiej co do wielkości wytwórni płytowej świata, obserwuje boom na winyle w własnym regionu. O ile w 2006 roku organizowane przez ten koncern albumy wydały się zaledwie w 300 egzemplarzach, o końcu w 2008 roku melomani kupili prawie 10 tyś. płyt. Ten efekt wypracowała głównie kolekcja pod nazwą „Kultowy Winyl”.

Jednak sprzedaż wielkich koncernów to dopiero część rynku. Jak powstaje z danych Kolportera, 70 proc. obecnych na zbycie albumów to wynik małych, niezależnych wytwórni. Płyty winylowe kupują głównie melomani szukający rocka, muzyki klasycznej i jazzu – uważają, że czarna płyta ma świadomość.

Świadczą to dane Sony: w 2008 roku sprzedawały się najlepiej płyty Milesa Davisa, Pearl Jam i Janis Joplin. Internauci na forach coraz częściej zwracają uwagę, że posiadać winyla po prostu wypada. – Ponieważ każdy tworzący się zespół za punkt honoru poczytuje sobie winylową edycję swoich albumów – potwierdza Marek Czarnecki z wytwórni Isound Labels.

Ponieważ jest jeszcze więcej płyt, to trzeba narzekać na czym je oddać. Nie pełnym wystarczają siermiężne gramofony odziedziczone po rodzicach lub dziadkach. Piotr Sadłowski z firmy Best Audio zauważa, że zakupy gramofonów rosną rok w rok o 20 proc. Ale nie chce znaleźć, o jaką kwota sprzętu chodzi.

Najlepszy model może obniżyć własną kieszeń o 36 tys. zł, ale najtańszy odtwarzacz kosztuje prawie 800zł. Też wielu, ale odda się wytrzymać, choć najpierw warto rozważyć piwnice i strychy. Gdy dołączymy do ostatniego, że wydawnictwa winylowe nie są wcale bardzo droższe od edycji na CD, jesteśmy pełen sekret czarnego krążka. Choć dusza rzecz złota jest najistotniejsza.